Przemiana charakterologiczna. Cud ciężkiej pracy. Stephen M. Johnson

sty 23, 2026 | Alexander Lowen, Hipnoza, praca z ciałem, psychoterapia, terapia ericksonowska

Przemiana Charakterologiczna. Cud ciężkiej pracy

Stephen M Johnson znajduje się w „kanonie” czytelniczym wielu szkół psychoterapii a jego „Style Charakteru” jak bumerang wracają jako podstawowa lektura. Jacek Santorski tak pisał na okładce „Przemiany charakterologicznej”:

Moją uwagę zwraca fakt, że pod takim stylem pracy podpisywało się Laboratorium Psychoedukacji, zaś materiały edukacyjne tej szkoły to, m.in. seria książek pod wspólnym tytułem „Rezonans i Dialog” – wciąż niezwykle cenny poznawczo, materialnie również.

O swoim podejściu, bynajmniej nie eklektycznym, ani integracyjnym pisze Johnson:

Techniki z dowolnej szkoły mogą oczywiście wpływać na doświadczenie w dowolnej lub wszystkich tych kategoriach, ale z pewnością jest prawdą, że na przykład praca psychoanalityczna i Gestalt są bardziej ukierunkowane na doświadczenie afektywne, podczas gdy modyfikacja zachowania i terapia strategiczna koncentrują się bardziej na zmianie zachowania. Podobnie, programowanie neurolingwistyczne i terapia racjonalno-emotywna są zazwyczaj ukierunkowane wyłącznie na procesy poznawcze lub myślowe. Integracja tych podejść oferuje korzyści; Zalecanym podejściem jest ich wykorzystanie do selektywnego leczenia i naprawy uszkodzeń rozwojowych w każdym obszarze. Jest to zatem książka łącząca teorię z praktyką, prezentująca formę strukturyzacji myśli, która ma być wykorzystywana w rozumieniu i leczeniu jednostki.

Johnson utożsamia się z myśleniem psychoanalitycznym i jest postrzegany jako psychoanalityk, który rozumie metodykę i dynamikę zmian oraz psychologicznych narzędzi wpływu, co jest cechą każdej psychoterapii, podobnie jak i psychoanalizy. Wprawnie spożytkowuje hipnozę w wydaniu Miltona H. Ericksona:

W moich badaniach nad twórczością Miltona Ericksona oczywiste wydaje się, że jedną z najbardziej charakterystycznych cech jego twórczości było to, że dostarczał klientowi, w stanie hipnozy lub poza nim, dokładnie takiego doświadczenia, jakiego potrzebował, aby w dramatyczny sposób nauczyć się tego, czego miał się nauczyć. Pomysłowość i umiejętności Ericksona były niezwykłe, ale ta naczelna zasada zapewnienia potrzebnego doświadczenia może być niezwykle użyteczna nawet dla tych z nas, którzy mają nieco mniejszą wyobraźnię niż on.

Z precyzją stosuje również terapie postreichiańskie, o których pisze tak:

Szkoły reichowska i bioenergetyczna stały się najbardziej aktywne w rozwijaniu pojęć charakterologicznych i uważam, że stanowią one najbogatszy współczesny przykład tego nurtu. Zarówno ze względu na niezwykłe idee, które Reich przyjął w późniejszym życiu, jak i niezwykłe techniki terapii reichowskiej i bioenergetycznej, cenny wkład tych poglądów charakterologicznych był często odrzucany lub ignorowany w bardziej „tradycyjnych” lub „poważanych” kręgach.Uważam, że jest to niezwykle niefortunne, ponieważ we wszystkich moich poszukiwaniach i wędrówkach przez wszystko, od analizy klasycznej po „radykalne” ruchy transformacyjne, nie znalazłem niczego, co miałoby większą wartość.

Przypominając, że:

Szkoła analizy charakteru została zapoczątkowana przez Wilhelma Reicha (1949), a do jej bardziej współczesnych autorów należą Alexander Lowen (1958), Stanley Keleman (1981) i David Boadella (1977). Szkoła ta koncentruje się na różnych formach traumy środowiskowej i jej wpływie na rozwój postaci. Jest to jedna z niewielu szkół myślenia skupiających się na energetycznych lub cielesnych konsekwencjach traumy i związanym z nimi zahamowaniu rozwoju.

Wyszczególniam metody i myślenia, którymi sam się posługuję w pracy, ale swoje miejsce u Johnsona mają również psychoterapia psychoanalityczna (oczywiste), Analiza Transakcyjna, terapia Gestalt, terapia skoncentrowana na kliencie, modyfikacja zachowania, terapia strategiczna, terapia racjonalno-emotywna i programowanie neurolingwistyczne (NLP).

Myślę, że nawet w czasie powstawania tych książek, podejście Johnsona nie było popularne, zaś psychoterapeuta, który dziś tak pracuje, nie znajdzie uznania w żadnej szkole, choćby reklamującej się jako integracyjna, czy eklektyczna. Nie znajdzie też superwizora, który ma swobodę prowadzenia procesów uwzględniających jednocześnie, np. Analizę Charakteru (Reich) w terapii krótkoterminowej, hipnozy w terapii psychodynamicznej, czy hipnozy w bioenergetyce Lowena.

Praca Johnosona pokazuje, że psychoterapeuta potrzebuje mieć swoje dobrze rozpoznane fundamenty. Dla większości z nas, jak praktyka pokazuje, jest to myślenie psychodynamiczne oparte na Freudzie. Różne kroje tego ubrania są nurtami, z którymi łatwiej nam się identyfikować i są bardziej zgrane z naszą osobowością i wartościami. Czasem potrzebujemy zostać przy jednym stroju przez całe życie zawodowe mając liczne doświadczenia, że tylko w taki sposób można skutecznie leczyć psychologicznie, a czasem szeroki wachlarz metod różnych szkół przekonuje nas, że to właśnie ta droga. Czy Laboratorium Psychoedukacji szkoli w Analizie Charakteru Wilhelma Reicha oraz hipnozie klinicznej? „Somatic Psychotherapy – Working with Body”, prowadzi Michael Randolph, który kształcił się właśnie w terapii Wilhelma Reicha, ale nie uczy tego rodzaju pracy w LP, ani jej nie superwizuje – stan na dzień 23.01.2026). Jeśli jest możliwe doświadczenie własne w duchu Analizy Charakteru Wilhelma Reicha, to z jakiego powodu nie ma tam (oraz w innych szkołach) psychoterapeutów, którzy pracują w Analizie i takiej formy terapii uczą? O niektórych aspektach budowy takich szkoleń pisałem w artykule na temat terapii przez ciało. Faktem

Z jednej strony są to pytania retoryczne, ale współczesne odkrycia dotyczące cielesności, zmian w układzie nerwowym na skutek urazów fizycznych i psychicznych, powrót do terapii przez ciało oraz terapii strategicznej jest koniecznością. Strategiczna oznacza dla mnie taką, jaka wynika z myśli Miltona H. Ericksona. Wiedza dotycząca somatyczności w terapiach psychologicznych nie jest nowa. W kolejnych wydaniach podręcznika „Podstawy neurologii klinicznej. Podręcznik dla studentów medycyny” Antoni Prusiński pisał „Przyczyny zaburzeń autonomicznych bywają rozmaite. Najczęściej powstają one na drodze psychogennej w wyniku emocji związanych z urazami psychicznymi, a więc w nerwicach” (Prusiński, 1989, s. 68).

Bessel van der Kolk w „The Body Keeps the Score” pokazał to bardzo wyraźnie. Sporo osób, wg tego autora, które doświadczyły skutków tragedii z 11 września w USA, mimo rekomendacji dotyczących terapii dedykowanych takiemu rodzajowi traumy (m.in. CBT), spontanicznie skierowało się po inne formy pomocy: masaż, joga, akupunktura, itd. Specjaliści zapewne nie mogli postąpić inaczej wobec nakazu prawnego, ale rzeczywistość traumy pokazuje, że psychoterapeuta, który zajmuje się tym obszarem, musi mieć przygotowanie do pracy zarówno w obszarze słowa, jak i ciała, najlepiej na wymiarach od „śledzenia wrażeń w ciele” do zajmowania się fizyczną strukturą charakteru (terapie postreichiańskie), lub być szkolonym w rozpoznawaniu sytuacji, gdzie dobrze jest odesłać pacjenta do kogoś, kto pracuje inaczej i jest kształcony zgodnie z najwyższymi standardami jakości.

Praktyka Stephena M. Johnsona jest mi najbliższą w każdym wymiarze. Takiego myślenia i praktyki uczę, superwizuję i przekazuję dalej. Bardzo się cieszę z kolejnych wznowień jego książek.

Stephen M. Johnson. IMG source

Prusiński, A. (1989). Podstawy neurologii klinicznej. Podręcznik dla studentów medycyny. Wyd. V. Warszawa: PZWL

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.

Zobacz także inne artykuły